niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 9


-jesteśmy- mój dziadek krzyknął w drzwiach. Juz się boje
-to powodzenia- powiedział Niall i poklepał mnie po plecach, wyszedł.
-co to ma znaczyć –wydarł się ojciec na mnie ,pokazując pozostałości z komputera
-Yyy… komputer?- raczej zapytałam niż stwierdziłam.
-coś ty z nim zrobiła ja tam miałem wszystkie dokumenty i umowy- wykrzyczał ja postanowiłam ze się nie będę odzywać. Wykrzyczy się i przestanie- pomyślałam.- co ja teraz zrobię- podrapał się po głowie- ty zawsze wszystko musisz zepsuć  wszystko normalnie ja nie wiem po kim to masz jesteś nie wychowana  i nieodpowiedzialna- zabolały mnie te słowa  Megan próbowała uspokoić mojego tate ale nic nie zdziałała- matko po co ja ciebie zabierałem z Polski- w tym momencie nie wytrzymałam i wybiegłam z kuchni i pobiegłam do pokoju , który dzieliłam z chłopakami wszyscy byli w salonie więc pomieszczenie było puste. Położyłam się na łóżku i dałam upust łzom . Nienawidzę go za to że mnie zostawił za to ze  ciągle mnie o wszystko obwinia ale go kocham bo w końcu to mój ojciec. Strasznie zabolały mnie jego słowa ze jestem nieodpowiedzialna a szczególnie to ze żałuje ze zamieszkałam z nim.
Anka
Nie mogłam uwierzyć co pan Paul mówi do Natali. Jak on mógł tak do niej się wyrażać on nie wie co ona przez niego przeszła ile łez przez niego wylała. Postanowiłam się wtrącić akurat jej ojciec wszedł do salonu
-mogę coś panu powiedzieć- skinął głową żebym zaczęła- Ne chce być nie miła albo coś w stylu ja się tylko o nią martwię. Sądzę że pan przesadził z tym oskarżeniami, no  może ona to zrobiła ale przez przypadek ,niech pan pierwsze się zastanowi co pan jej zrobił  jak ona się czuła…, ten komputer to jest tylko rzecz którą można zastąpić każda inną a córkę jak na razie ma pan jedną. Idę do Natali – powiedziałam i wyszłam. Przez cała moją wymowę ojciec mojej przyjaciółki nie odezwał się ani słowem jakby analizował każde słowo które wypłynęło z mich ust. Mam nadzieje ze bynajmniej połowę weźmie sobie do serca. Wiedziałam co ona przeszła i co czuje a teraz na pewno nie tryskała szczęściem.
Natali
Ktoś zapukał do pokoju. Szybko starłam łzy i powiedziałam- proszę-weszła Anka podeszła do mnie i mnie przytuliła. Tego mi było trzeba nie pocieszała mnie ani nie mówiła ze będzie dobrze bo to i tak nie da.
- gramy w karty-zapytała. Czasami nie rozumiem jej ale co tam zgodziłam się. Wyciągnęła ze swojej torby talie kart i graliśmy w 1000. Na początku wygrywałam ale później Anka mnie przegoniła. Znów rozległo się pukanie do drzwi
-proszę – powiedziała przyjaciółka śmiejąc się ze mnie. Co ja poradzę ze nie wiem jak te figury się nazywają dla mnie to dzwonko, koniczynka, serduszko na patyczku i serduszka. Wiele osób próbowało mnie tego nauczyć ale na marne.Za drzwi wyłoniła się głowa Louisa
-można – zapytał
-właź- powiedziałam. Za nim weszła reszta 1D i mój kuzyn Elenor i Daniel. Zaczęli grac z nami w karty. Ale był ubaw ze ho ho :)xD  Byliśmy podzielni na 3 drużyny. Ja grałam z Zaynem i Harrym, Anka z Joshem i Niallem a zakochańce razem. Mój humor się poprawił.
-Louis oszukujesz –krzyknęłam z oburzeniem
-ja nigdy- powiedział z wielkim uśmiechem
-jesteście zdyskwalifikowani- zaśmiałam się- ponieważ ten oto człowiek nie umie przegrywać
-Louis jak mogłeś – Harry zaczął udawać ze płacze
-zachowalibyście  się raz normalnie- powiedział Liam
-Liam spokojnie jak na nich to i tak normalnie- poklepałam go po ramieniu
-haha masz racje-Do pokoju weszła Megan
-Natali możemy pogadać
-yyy zależy o czym
-chodź- rozkazała
-nie będę rozmawiać z tym dzięki któremu żyję
--To jest twój ojciec
-ta fajnie się teraz mówi a i powiedz mojemu „ojcu” niech zrobi dla mnie tę ostatnią rzecz i kupi bilet do Polski- powiedziałam obojętnie
-co!? Jak ty to ja też- powiedziała Anka.
-Natali do kuchni w tej chwili- powiedział nieco głośniej dziadek który akurat pojawił się w pokoju. Odpuściłam i poszłam do wyznaczonego pomieszczenia. Siedział tam mój ojciec przy stole i obracał łyżeczką która zapewne wyciągnął z obok stojącego kubka z kawą. Usiadłam na wprost niego . Dziadek zaglądnął przez drzwi czy tam jestem i udał się na zewnątrz. Ojciec uniósł głowę do góry. Wyjaśnił mi wszystko dlaczego mnie zostawił. Mówił że to dlatego że strasznie przypominałam mu mamę  i nie mógł już znieść tej tęsknoty za nią. Przepraszał mnie chyba z 100 razy. Chyba po tylu latach mu wybaczyłam ale to go nie usprawiedliwia to co powiedział dzisiaj. Oddał mi telefon i laptopa.
-Natali ja cię przepraszam naprawdę nie chciałem tego dzisiaj powiedzieć  jesteś moją córką i cie kocham- powiedział i mnie przytulił. Odwzajemniłam to. Brakowało mi tego przez te wszystkie lata.-ale i tak płacisz za kompa ze swojego kieszonkowego
-to ja mam kieszonkowe- zapytałam ze zdziwieniem
-tak- powiedział a ja zrobiłam minę wtf. Nigdy nie dostawałam kieszonkowego no fakt wysyłał mi pieniądze ale to tak jakby alimenty były na moje wychowanie. Po chwili zawołał wszystkich do salonu i oznajmił że mamy się pakować bo wracamy do Londynu więc skierowaliśmy się do pokoju. Pokój  nie był duży ale za to nas było 10 osób, Po niecałej godzinie z trudem się spakowaliśmy. Pożegnałam się z dziadkami i wsiadłam do auta jechałam z Joshem Zaynem i Megan. Ja z Mulatem siedzieliśmy z tylu Moja przyszła macocha prowadziła a Josh siedział na miejscu pasażera. Ruszyliśmy. Czeka mnie teraz 2 godziny nudnej jazdy – pomyślałam. Megan zaczęła rozmawiać o czymś z moim kuzynem a Zayn siedział i cały czas sprawdzał coś w telefonie , poszłam w jego ślady i weszłam na fb  i TT którego niedawno założyłam. Po chwili zostałam falowana przez… Zayna Malika. Wyłączyłam TT i napisałam smsa do niego.
„Jaki zaszczyt Zayn Malik mnie falował”
Po chwili spojrzał na telefon i uśmiechnął się pod nosem bo cały czas był smutny
Z…
„haha  marzyłaś pewnie o tym”
J…
„ta tylko o tym śniłam a ty co taki  przybity”
Z…
„Długa historia”
J…
”mamy czas jeszcze 1,5 H jazdy przed nami a poza tym mam darmowe smsy”
Z…
„fajnie ja też ,ok. powiem ci”
J…
„spoko dajesz”
Z…
„Bo wiesz jest taka Perry byłem z nią kiedyś i bardzo ją kochałem ale to uczucie chyba nigdy nie wygasło i chciałbym do niej wrócić ale nie mogę. Chłopcy powiedzieli ze 3 członków w zespole z dziewczynami to za dużo i ja jej to powiedziałem i się do mnie nie odzywa”
J…
„o ta co ty ,przecież to jest wolny kraj i możesz robić to co ci się żywnie podoba”
-w sumie tak ale to są moi przyjaciele- powiedział
-jakby byli przyjaciółmi to by ci czegoś takiego nie zrobili- powiedziałam
-kto? Co? Komu?- zapytał Josh
-krecik zabrał koziołkowi matołkowi marchewki- odpowiedziałam
Z…
„ i co mam zrobić”
J…
„pomogę ci ale jutro , wpadnę do was i z nimi pogadam”
Z..
„tylko delikatnie”
J..
„haha zobaczymy”
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. Dojechaliśmy w końcu do mojego domu ja ojciec Megan i Anka weszliśmy do domu a reszta wsiadła do swoich aut i pojechała do swoich mieszkań. Po pokazaniu Ance domu i jej pokoju wykąpałam się i poszłam spać to samo zrobiła moja przyjaciółka.

Ktoś obudził mnie skacząc po moim łóżku.
-kurwa co jest- krzyknęłam
-ej ej tylko nie kuwa(kurwa)- powiedziała Anka – jedziemy na zakupy- wydarła się na cały dom
-ta fajnie a po co
-no chyba na ślub nie pójdziesz w jeansach i bejsbolówce
-o widzisz a zastanawiałam się w co ubrać  a tu taki fajny zestaw stworzyłaś- uśmiechnęłam się. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki odbyć poranną toaletę ubrałam się w to
Zeszłam na dół gdzie na mnie czekało pyszne śniadanie. Zjadłam ze smakiem gofry. I po chwili byliśmy już w drodze do centrum handlowego. Po drodze obmyślałam plan spiknięcia Zayna i tej jego panienki .Weszliśmy do dużego budynku i chodziliśmy po sklepach z sukienkami. Jak już wspominałam nienawidzę chodzić w sukienkach i wyrobach sukienko-podobnych. Cały czas słyszałam pytania A może ta? Ta jest Fajna? Które wypowiadała Megan. Anka dobrze się bawiła i dogadywała z kobietą. W końcu znalazłam sukienkę która mi się w mirę podobała
(chodzi tylko o sukienkę). Kupiłam jeszcze czarne szpilki . Dawno nie chodziłam w szpilkach najwyżej zaliczę glebę. Anka po chwili też sobie coś znalazła
(ta kremowa)Miałyśmy jeszcze chodzić po sklepach bo Megan musiała kupić sobie biżuterie i dodatki do sukni. Miałam dość chodzenia nogi mnie strasznie bolały. Weszliśmy do sklepu z biżuterią usiadłam na jednej z kanap stojących w sklepie a obok mnie przyjaciółka. Kobieta kupowała i oglądała różne świecidełka.
-Natali patrz kto idzie- powiedziała Anka . Odwróciłam głowę do tyłu i zobaczyłam całe 1D. Zauwarzyli nas i pomachali do nas my zrobiliśmy to samo.Gestem ręki pokazali żebyśmy przyszły do nich. Z wielkim bólem nóg wstałam z kanapy i skierowałam się do drzwi  moja towarzyszka poszła za mną. Przywitałyśmy się z nimi.Postanowiłam mój plan wprowadzić w życie. Zgadaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy do mojego domu oczywiście uprzedzając przy tym Megan . Ja i Zayn musieliśmy zostać w domu sami bo wymyśliłam ze ściągnę tu ta Perry, pogadają sobie na spokojnie  a później pojedziemy do chłopaków z nimi pogadać. Powiedziałam im że muszą pokazać Ance Londyn miałam zadzwonić do niej kiedy wszystko będzie załatwione i mają wrócić do domu.
-co wy tu będziecie robić… razem – dopytywał się Louis
-nie chcesz wiedzieć- powiedziałam z chamskim uśmieszkiem
-to wam nie przeszkadzamy- Niall.Oni wyszli a ja zadzwoniłam do tej Perry
-Tak słucham- zapytała ,Zayn siedział i słuchał  o czym mówimy
-cześć jestem znajomą Zayna i chciałabym pogadać
-ale o czym
-no o tobie i o Zaynie- zawahałam się
-ale ja ciebie nie znam
-jestem Natali i jestem córką ich menagera
-aha- powiedziała ze zdziwieniem- no dobra
- przyjedz……(nazwa ulicy i nr. Domu)
-ok. akurat mam czas to zaraz będę
-ok. na razie- rozłączyłam się. Łatwo poszło- pomyślałam
- i co – dopytywał się Zayn
-zaraz tu będzie-
-dzięki dzięki dzięki- powierzał i mnie przytulił
-dobra idź się ogarnij a ja posprzątam w pokoju
Zayn
Jestem strasznie wdzięczny Natali że mi pomaga i mam nadzieje ze dotrze do chłopaków to co ona im powie a to na pewno nie będzie miła rozmowa.Poszedłem się trochę ogarnąć. Po jakiś 30 min usłyszałem dzwonek do drzwi. Natali weszła do łazienki
-gotowy-zapytała
-jak nigdy
Ona poszła otworzyć drzwi a ja poszedłem do jej pokoju bo tak mi kazała. Po chwili weszla tam razem z Perry
-to ja was zostawiam samych- powiedziała Natali. Wytłumaczyłem wszystko mojej bylej dziewczynie i przyjęła to spokojnie , zbliżyłem swoje usta do jej i po chwili się całowaliśmy . Nasze pocałunki były coraz zachłanne po chwili straciliśmy równowagę  i wpadliśmy na łóżko
Natali
Chłopaki dzwonili żeby Zayn już wracał bo mają wieczorem jakiś wywiad. Udałam się do mojego pokoju. Nie pomyślałam żeby zapukać bo kto by pukał do swojego pokoju i weszłam do sierotka zobaczyłam całującą się pare na moim łóżku. Wkurzyłam się bo ja ich swatam a oni chcą mi łóżko rozdziewiczyć
-jak chcecie się miziać to nie na moim łóżku- krzyknęłam a oni się zaśmiali- to nie jest śmieszne , Zayn pierzesz mi pościel- oni znowu wybuchli śmiechem- ja mówię serio i chłopaki dzwonili ze masz wracać- po chwili byliśmy już pod domem chłopaków. Weszliśmy do niego i od razu skierowaliśmy się do salonu gdzie byli chłopcy i Anka
-na wstępie powiem że macie  opieprz- powiedziałam na przywitanie, oni zrobili wielkie oczy jakby nie wiedzieli o co chodzi . Popatrzyli się pierwsze na mnie a później na Malika i Edwards- wiecie co myślałam ze jesteście przyjaciółmi a wy takie świństwo robicie Malikowi że to się w pale  nie mieści, macie szczęście ze się dobrze skończyło bo nie wiem co bym zrobiła- powiedziałam lekkim podniesionym głosem
-ale…- zaczą Liam
-Nie przerywaj mi- krzyknęłam. Harry powiedział coś w stylu”Liam dostał opierz” i się zaśmiał-Liam Louis jak np. Ktoś kazał by wam zerwać z dziewczynami to by pewnie fajnie było- powiedziałam a raczej krzyknęłam. Jeszcze na nich nawrzeszczałam . Oni tak na serio mnie się wystraszyli bo powiedziałam ze mogę poprosić ojca o wszystko. Troszeczkę szantażu nie zaszkodzi.Wszyscy po kolei przeprosili Zayna i jego dziewczynę.
-Natali zostań psychologiem- powiedział Zayn, zaśmiałam się bo z Anka od roku planujemy że jak skończymy liceum idziemy na studia psychologiczne lub pedagogiczne
-na pewno będę- powiedziałam. Chłopcy zaczęli się przygotowywać do tego wywiadu Perry już poszła a my miałyśmy zamiar wychodzić. Harry w ostatniej chwili krzykną
-zaczekajcie- bo wyszliśmy już prawie z domu. Obróciłyśmy się z Anką w jego stronę. Miał czarne spodnie ale był bez koszulki bo trzymał ją w ręce- wyprasujcie mi koszulkę- powiedział. W związku z tym że nie miałam już na nic siły i chciałam jak najszybciej wrócić do domu zgodziłam się. Wróciłyśmy się, chłopak wyciągną deskę do prasowania i żelazko. Zaczęłam parsować. Po chwili ktoś mnie czymś uderzył. Były to koszulki reszty chłopaków
-jaja sobie robicie- krzyknęłam
-szybko bo się spóźnimy- poganiał mnie Lou. Westchnęłam głośno i wróciłam do czynności
-weźcie sobie zamówcie jakąś pokojówkę albo coś
-oj nie marudź zapłacimy ci- powiedział Niall
-matko jaka propozycja – zaśmiała się Anka. Ona i te jej skojarzenia
- do końca życia się nie wypłacisz
-ile chcesz
-50
-50 funtów za 5 koszulek
-nie 50 tysięcy za 1- zaśmiałam się, po chwili byli już ubrani my wróciłyśmy do domu a oni pojechali gdzieś tam…
________________________________________________________
Sory sory sory za ten rozdział taki nudny wyszedł. Przepraszam ze musieliście tak długo na niego czekać. Sory za błędy
Matko za  dużo przepraszam:(

No ale wielkie dzięki za ponad 2300 wejść i te wszystkie komentarze że aż się miło robi

Mam do was takie pytanie z kim powinna być Anka : z Joshem czy z Niallem. Prosze o odpowiedzi w komentarzach

 Następny jak będzie 9 komentarzy. mam nadzieje ze nie będe musiała długo na nie czekać


Jeszcze piosenka która ostatnio wpadła mi w ucho


piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 8


 
Nowa bohaterka


Anna Klaus – ur. 17 maja 1995 r .Zwariowana i miła, jest przyjaciółką Natali. Mieszka w Polsce , jest w domu dziecka od 7 roku życia ponieważ jej rodzice nie byli zdolni jej wychowywać. Jej o 2 lata młodsza siostra zmarła 2 lata temu na białaczkę i od tej pory ma tylko Natalię. Na początku nie lubiła Natali ale później wszystko się zmieniło. Lubi taniec tak jak jej przyjaciółka.

Obudziłam się bo śnił mi się dziwny sen , mianowicie leżałam w trumnie na około niej było pełno osób moja mama chociaż jej nie znałam to jakoś czułam ze to ona, mój tata  obydwie babcie i dziadkowie, Josh i Anka. Patrzyli się na mnie z uśmiechem na twarzy jakby się cieszyli że jestem w tej trumnie, a po chwili  za drzwi  wyskoczył Jack Sparrow z Hanną Mantaną i zaczęli tańczyć i w tym momencie się obudziłam. Czasami nie rozumiem mojej podświadomości. Zorientowałam się ze wszyscy zasnęli przy oglądaniu filmu, byliśmy nakryci kocami ale nie wiedziałam z kąd one się wzięły. Wstałam z podłogi bo tam leżałam i z myślą że i tak bym już nie zaspała, udałam się do łazienki ogarnęłam się trochę poszłam po ubrania przy okazji spojrzałam na zegarek była 4. 45Am . Po chwili wyszłam ubrana w to

Włosy miałam rozpuszczone były lekko pofalowane. Nudziło mi się bo niby co mogłam robić o 5 rano nie chciałam ich budzić  a komputer i telefon jest nadal przetrzymywany przez mojego ojca muszę się o nie upomnieć. Wyszłam na dwór i udałam się na dużą 3 osobową huśtawkę. Na zewnątrz było bardzo zimno, ale nie chciało mi się  iść po coś cieplejszego. Rozmyślałam o wszystkim o weselu które już za pięć dni. W co Ja się ubiorę- pomyślałam. Nienawidzę chodzić w sukienkach ani w spódnicach ale chyba będę zmuszona. Rozmyślałam głównie o moim życiu i o przyszłości będę musiała chodzić tu do szkoły poznać nowych ludzi. Było coraz zimniej i zaczęły wyłaniać się ciemne chmury. Podciągnęłam kolana pod brodę i obiełam je rękoma. Po jakiejś 1 h ktoś wyszedł z domu pomyślałam że to może babcia albo dziadek ale był to Harry który szedł w moją stronę  był ubrany w szare dresy ale nie miał koszulki tylko był owinięty kocem.
- co ty tu tak siedzisz – zapytał
- a co nie wolno
- nie wolno tylko szybko – nie zaczaiłam o co mu chodzi- dobra nie ważne
- a ty co taki ranny ptaszek-
- o to samo mógłbym zapytać ciebie- odpowiedział.
– o to samo mogłam zapytać ciebie-droczyłam się z nim
-dobra to nie ma sęsu- powiedział i zapadła cisza- zimno ci- zapytał po chwili
-nie no co ty- skłamałam
-przecież widzę- zanim zdążyłam coś powiedzieć rozłożył koc tak jak tylko było to możliwe przysuną się do mnie i okrył mi nim plecy. Uśmiechnęłam się do niego a on to odwzajemnił. Zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach głównie śmiesznych .
-ale będę śmiała jak zrobił ci ktoś wczoraj zdjęcie w sklepie- zaśmiałam sie
-Haha śmieszne jak ja będę na zdjęciu to ty też- powiedział oburzony
-ale ja nie jestem sławna- wytknęłam mu język- i  nie lubię chodzić po krzakach
-no dobra przepraszam ze wyciągnąłem cie tam
- no  na to czekałam- powiedziałam z zwycięskim uśmiechem
-podpuszczałaś mnie specjalnie
-szybki jesteś nie powiem
- nie żyjesz- powiedział . Szybkim i zwinnym ruchem przerzucił mnie przez swoje ramie i zaczął biec w kierunku domu
-puść mnie – krzyczałam, on nic tylko się śmiał. Nie wytrzymałam bo zaczęło mi się kręcić w głowie, z całej siły uderzyłam go w du… pośladki xD
-ałł- krzyknął i momentalnie postawił mnie na ziemie a raczej na podłogę bo staliśmy w przed pokoju. Chyba wszystkich obudziliśmy bo dochodziły jakieś dziwne pretensje z salonu. Mój ojciec po chwili stał koło nas
-co tu się dzieje- zapytał, spojrzałam na Harrego a on na mnie i wybuchliśmy śmiechem, Pierwsza się uspokoiłam
- bo Harry mnie molestuje- powiedziałam z wyrzutem , mina taty była bezcenna
- to nie prawda to ona znęca się nade mną psychicznie i fizycznie- powiedział
-dobra spokój- powiedział rodziciel- a myślałem ze coś się stało- dodał nieco ciszej po chwili i udał się do wcześniej zajmowanego pokoju
-przecież stało się on jest pedofilem- powiedziałam wskazując na loczka, a mój ojciec tylko machnął ręką i wszedł do pokoju. Chłopak szczelił focha i wszedł do salonu a ja za nim.
-Natali ty masz w tej głowie cos czy tylko pajęczyny- zapytał Josh gdy tylko weszliśmy
-matko to było na żarty- westchnęłam- jesteś strasznie sztywny, trochę życia- poklepałam kuzyna po plecach
-ale mój Harry się obraził- powiedział Lou
-jego sprawa- powiedziałam ze śmiechem bo zobaczyłam co Zayn i Niall robią Ance. Cały czas zabierali jej koc którym była przykryta , strasznie ją to denerwowało mówiła różne słowa po polsku których nikt nie rozumiał no oprócz mnie. Głównie były to wyzwiska np. ty daunie idioto nawet zdarzyło się ze powiedziała na nich szma*y. Ale nie patrzmy na to oni jej nie rozumieli więc robili to cały czas a ona chciała zasnąć.
Harry usiadł na kanapie obok Louisa i Elenor , skrzyżował ręce na klatce piersiowej i udawał że mnie nie widzi.
-Natali- Josh udawał ze odchrząknął
-no dobra- powiedziałam pod nosem wstałam z fotela i skierowałam się w kierunku siedzącego chłopaka- przepraszam ze nazwałam cie pedofilem- powiedziałam a loczek wstał i mnie przytulił. Uznałam to za normalne zachowanie i odwzajemniałam uścisk robiąc przy tym śmieszne miny, wiedziałam to dlatego ze Anka zaczęła się strasznie śmiać. Chyba odechciało jej się spać- pomyślałam. Gdy tak go przytulałam przechodziły mnie ciarki nie dlatego że się go boje ani nic w tym stylu były to takie przyjemne uczucie.
- tym razem ja wygrałem  jest po 1- powiedział na ucho mi Harry
-o ty – popchnęłam go na kanapę- zobaczysz wygram – powiedziałam i wystawiłam mu język
-chciała byś- Siedzieliśmy wszyscy na kanapie i oglądaliśmy telewizje, każdy szedł po kolei do łazienki po prawie 4 godzinach byliśmy wszyscy odświeżeni i ubrani no i najedzeni bo babcia zrobiła siadanie. Dalej siedzieliśmy przed TV i oglądaliśmy MTV
-jedziemy do miasta jedzie ktoś z nami- zapytała się Megan nikt się nie odezwał byliśmy jak zahipnotyzowani i patrzyliśmy na teledysk Adama Lamberta- Newer close our eses. Uwielbiam tą piosenke- widzę ze las rąk- dodała z sarkazmem. Po chwili babcia, dziadek, tata i Megan byli gotowi do drogi
-nie ruszajcie mojego laptopa  wrócimy koło 5- powiedział ojciec. Chwila laptop?! to on zostawia laptopa i w końcu kontakt ze światem tylko muszę wymyślić jak się z nim ukryć bo wątpię w to że chłopaki będą trzymać język za zębami . Oni wyszli a my dalej oglądaliśmy MTV zaczęło lecieć program „Nastoletnie matki” nie wiem czego ale zawsze to oglądałam. Liam chciał to przełączyć ale zabrałam mu pilot
-ja tego nie będę oglądać- powiedział Louis a Liam mu przytaknął. Postanowili pójść ze swoimi dziewczynami na spacer
-gdzie wy idziecie przecież tu są same krzaki- zapytał Harry
-ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz – powiedziałam do niego z powagą i uderzyłam go w tył głowy- krzaki, nie ma ludzi ,chłopak i dziewczyna- dodałam
-aaa- powiedział loczek
-ja nie wiem czego was w tych szkołach uczą. Ja chcę do polski
- no te nasze lekcje matmy- rozmarzyła się Anka
-tylko wiecie nie chcemy was za niedługo oglądać na MTV w programie pt. „cud narodzin”- powiedział Josh
- spokojna głowa- powiedział Louis
- ale on mówi serio bo wiesz my nie mamy nic przeciwko ale ojciec fanki i jeszcze raz ojciec on by was powiesił za to, więc zabezpieczajcie się- powiedziałam i ukradłam trochę popcornu Niallowi . Wszystkie gałki oczne zostały skierowane na mnie- no co ja tylko ostrzegam.- Kontynuowaliśmy dalej oglądanie maratonu „Nastoletnie matki” bez zakochańców. Rozbolał mnie brzuch skuliłam się i nakryłam się kocem. Anka szturchnęła mnie w bok
-co ci jest-zapytała
-brzuch mnie boli- jęknęłam. Nial momentalnie się zerwał z kanapy
-jesteś w ciąży- zapytał z przestraszoną miną
-tak – powiedziałam a wszyscy zgromadzeni zrobili miny WTF – jestem w 22 miesiącu- zaśmiałam się
-a ja myślałem że na serio- powiedział przestraszony Josh
- to tak jak słoń- powiedział Harry
- no to teraz foch – powiedziałam jak ja lubię się z nim przedrzeźniać
- no sory ale ty tak powiedziałaś- powiedział
-nie odzywam się do ciebie
- oj przepraszam nie chciałem – powiedział zrezygnowany
-ale wiesz co to znaczy
- że wygrałaś- powiedział
- dobra uznamy to za normalne zachowanie- powiedziała Anka. Oglądaliśmy ten odcinki chyba wieczność. Postanowiłam  iść do pokoju ojca po laptopa weszłam tam a sprzęt leżał na łóżku wzięłam go po cichu wyszłam z domu i usiadłam na schodach przed domem. Zalogowałam się na nk fb gg i skype. Dostępna była moja kuzynka Monika która mieszkała niedaleko mojej cioci chciałam się dowiedzieć co u niej. Zadzwoniłam do niej . Dowiedziałam się że wszystko okej ale miałam dziwne uczucie ze coś przede mną ukrywa. Może jednak ukrywała coś przede mną , jutro jak wrócę do domu muszę zadzwonić do cioci bo tu nie mam jej numeru. Po chwili Jej synowie pojawili się na ekranie, strasznie brakuje mi tych brzdąców. Porozmawiałam jeszcze z kuzynką i się rozłączyłam. Zaczęłam zamartwiać się co się mogło stać. Napisałam do paru znajomych i ktoś wyszedł z domu, zobaczyłam że to Harry . On mnie chyba śledzi- pomyślałam. Usiadł obok mnie
- co robisz – zapytał
-pisze ze znajomymi- powiedziałam i zamknęłam laptopa. Ukuł mnie palcem w bok, a ja nic myślałam dalej co mogło się stać.
-ej co się stało- powiedział już poważnym głosem
-gadałam z kuzynką i nie powiedziała mi całej prawdy o mojej cioci u której mieszkałam przed przyjazdem do Londynu
- może ci się zdawało
- nie  a po za tym mam dziwne przeczucia- wyraźnie posmutniałam on mnie do siebie przytulił
- wszystko będzie dobrze- i znowu to przyjemne uczucie rozeszło się po moim ciele. Oderwaliśmy się od siebie i siedzieliśmy w ciszy patrząc się przed siebie- czy to jest laptop Paula- zapytał
-tak jakby ale ciii- poprosiłam
- ok. – powiedział i popchnął mnie swoim ramieniem , ja mu oddałam i zaczęła się wojna na popychanie cały czas się śmialiśmy- ja idę do sierotka idziesz? –Zapytał
-Nie jeszcze tu posiedzę- chciałam odpocząć od tych wariatów i posiedzieć w samotności. Włączyłam znowu laptopa i weszłam na strony plotkarskie
-wujek zabije cię za ten komputer – powiedział przestraszony Josh
-oj nie dramatyzuj- powiedziałam nie odrywając wzroku od komputera
-oddaj -chciał mi go wyrwać ale go mocno trzymałam
-Zaraz go odłożę- wykrzyczałam. Wyrywaliśmy sobie tego laptopa z rąk aż w końcu wyślizgnął mi się z ręki i Joshowi też i wpadł na betonowe schody. Roztrzaskał się.
-co zrobiłaś- powiedział
- kurwa teraz ja – zdenerwowałam się. Ojciec mnie zabije i powiesi na najwyższym drzewie świata, pewnie miał na tym komputerze ważne dokumenty. Pokłóciłam się jeszcze z kuzynem i pozbierałam części z tego co zostało z laptopa i zaniosłam do domu. Każdy z osobna na mnie się wydarł co ja zrobiłam itp. No oprócz Anki bo ona się z tego śmiała
-Matko ludzie ogar ojciec i tak mnie olewa więc mi nic nie zrobi najwyżej powie coś za co będzie mnie później przepraszał- powiedziałam i usiadłam przy stole ciekawe co ojciec powie na rozwalony laptop? Pewnie mnie zabije może to i lepiej bo i tak nikt mnie nie rozumie i tylko wszyscy mnie pouczają ochrzaniają i różne inne rzeczy które powoli doprowadzają mnie do szału. Czekałam na nadejście katastrofy ,awantura nieunikniona i jak zawsze moja wina. Ale co tam trzeba przeżyć.
-co tak siedzisz- zapytał Niall który wchodził do kuchni po kolejną porcje jedzenia. On zawsze jest głodny oni chyba co 1h chodzą do sklepu po pożywienie dla głodomora.
-czekam na zbawienie- powiedziałam z sarkazmem. Usłyszałam podjeżdżający samochód na podjazd- o i juz nadeszło- Niall usiadł obok mnie-myślisz że da się to naprawić-zapytałam pokazując części komputera
-w sumie to chyba nie, no ale dysk twardy jest cały wiec da się coś uratować- naprawdę podniósł mnie na duchu nie wiem co znajduje się w środku tej machiny ale umiem się na niej posługiwać. Może ktoś z tej całej bandy mnie obroni chociaż szczerze w to wątpię.
-jesteśmy- mój dziadek krzyknął w dziwach…
_________________________________________________
Mi sie nie podoba jest taki..... nie wiem jaki .
Zostawiam ocenę wam:)
Miał być jeden długi ale go podzieliłam i reszta będzie w 9 rozdziale
Na górze jest opis nowej bohaterki zapomniałam dodać go przy ostatnim rozdziale. Będzie ona teraz często występować w tym opowiadaniu
Dziękuje za komentarze i za odwiedzanie mojego bloga:)
Przepraszam za blędy.
Pozdr Anka
 Następny =8 kom

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 7


-chodź jakoś trafimy- pocieszał mnie i pociągnął za rękę. Ja mam taką nadzieje nie chcę błąkać się po lesie i jeszcze zaczyna robić się ciemno. Chodziliśmy w kółko od godziny
-ja się poddaje –usiadłam na ziemi
- chodź już wiem gdzie jesteśmy zaraz wyjdziemy
- tak wiesz przechodziliśmy tędy jakieś 10 razy- wyciągnęłam telefon bo dopiero teraz sobie przypomniałam ze go mam. Ale chuj zasięgu nie ma, normalnie szok umrę w lesie pełnym różnych robaków i karaluchów na samą myśl przechodzą mnie dreszcze. Wstałam i zdałam się na intuicje loczka. Chodziliśmy po lesie
-dobra teraz w którą stronę- zapytałam
-w prawo- powiedział
-ale Ja sądzę ze w lewo powinniśmy iść-
-zdaj się na mnie- poszłam za nim byłam głodna i zmęczona. Żeby prawie cały dzień przesiedzieć w jakimś lesie. Po jakiś 20 minutach w końcu zobaczyliśmy drogę a nieco dalej auto.
-w końcu – krzyknęłam
-mówiłem ze trafie
-tylko nie mówiłeś ze po 3 godzinach- syknęłam przez żeby. Pojechaliśmy do tego cholernego sklepu zrobiliśmy te zakupy. Wszyscy ludzie którzy znajdowali się w sklepie patrzyli się na nas ze zdziwieniem bo byliśmy cali brudni spodnie miałam całe z błota a włosy miałam roztargane i odstwawły mi na wszystkie strony świata ale Harry był nie gorszy. Jakiś młody koleś stanął przed nami i spiorunował pierwsze mnie a później Harego  dziwnym spojrzeniem
-wal się- powiedziałam do niego i poszliśmy do kasy. Nie obyło się bez kłótni kto płaci ale postanowiliśmy ze na polowe zapłacimy. Wróciliśmy do domu pierwsze wybiegł Niall. Stanął przed nami i zaczął się śmiać
- co wam się stało- zapytał z zaciszem
- kurwa nie śmiej się- powiedziałam oburzona ale po chwili się zaśmiałam- jego się pytaj- wskazałam Hazze
-ta teraz wszystko na mnie- powiedział, poszliśmy do domu z zakupami
-gdzie wyście byli- zapytał z troską ale też ze zdenerwowaniem ojciec. A do salonu weszła reszta gdy nas zobaczyli popadli w straszną głupawkę i zaczęli się śmiać chłopaki leżeli na ziemi a dziewczyny próbowały powstrzymać od śmiechu
-bo Harry myślał ze jest GPS-em i zabrał mnie na wycieczkę po lesie z którego nie mógł wrócić- powiedziałam i spiorunowałam chłopaka wzrokiem
-teraz wszystko na mnie to ty chciałaś iść w złą stronę- powiedział oburzony Harry
-dobra cisza-powiedział Liam powstrzymujący się od śmiechu gdy miałam coś powiedzieć. Opowiedzieliśmy im co się stało . Babcia zrobiła mi i Harremu ciepłej angielskiej herbaty zaczęliśmy ją pić.
-to Ja się pójdę przebrać- powiedziałam . Harry poszedł ze mną. Gdy weszłam do pokoju nie mogłam uwierzyć kogo widzę
-Anka- krzyknęłam a przyjaciółka się obróciła z moim pamiętnikiem w ręce. No właśnie pamiętnikiem! Ale to później. Podbiegła do mnie i się przytuliłyśmy- Co ty tu robisz
- twój tata zaproponował mi czy nie chcę przyjechać do Anglii i się zgodziłam
- no co ty- zaśmiałam się- wychowawcy cie puścili- zapytałam
- twój tata jest super wszystko załatwił nie wiem o co ci z nim chodziło- już miałam coś powiedzieć gdy odezwał się Harry
-może jeszcze zrobimy takiego wspólnego przytulańca- poruszył zabawnie brwiami
-cicho siedź – zaśmiałam się- a to jest Anka- przedstawiłam ich sobie, podali sobie ręce. Przebraliśmy się z Harrym pierwszy on a Ja po nim ubrałam się w to

Poszłam do kuchni  byli tam wszyscy
-Natali musimy ci coś powiedzieć- powiedziałam Megan stojąca koło ojca. Usidłam do stołu i zaczęłam pic wcześniej nie dokończoną herbatę
-słucham was- powiedziałam, jak starego radia- dodałam w myślach
-w niedziele pobieramy się- powiedział tata a Ja zakrztusiłam się herbata której akurat się napiłam. Liam  siedzący obok poklepał mnie po plecach.
-to teraz będzie ubaw – powiedział Josh pod nosem
-haha Josh, fajnie że się pobieracie ale macie jeszcze 6 dni- powiedziałam – kiedy wy to wszystko zorganizujecie
-Matko Natali jesteś chora czy coś brałaś, Harry co ty jej dałeś- zdziwił się moją reakcją kuzyn i przyłożył mi do czoła swoją rękę
-Natali już wiem o co ci chodziło z tym że nikt cię nie zna- powiedziała Anka i poklepała mnie po ramieniu
-dobra nie ważne kiedy wy to wszystko zorganizujecie- zapytałam się ojca i mojej przyszłej macochy. Poinformowali mnie że wszystko już załatwione ze tylko mamy czekać na ceremonie. Już wiem dlaczego zaprosił Anke żebym nie była na niego zła. Jak już wspominałam nie mam nic przeciwko związku taty z Megan a tym bardziej że za 1,5 miesiąca urodzi im się dziecko lepiej żeby miało 2 rodziców. Tata i Megan poszli spać bo się źle czuła , dziadkowie zrobili to samo. A ze nam się nie chciało spać oglądaliśmy różne filmy w telewizji. Leciał jakiś nudny film, zaczęłam rozmawiać z przyjaciółką, dobrze znała angielski więc mówiliśmy w tym języku.
- co tam słychać w domu dziecka
- wszystko spoko masz pozdrowienia od pani Uli- powiedziała Ania. Pani Ula to jedna z wychowawczyń w bidulu, bardzo ją lubiłam tak jak i moja przyjaciółka. Pomagała nam w różny sposób załatwiała nam różne kursy dzięki niej umiem grać na pianinie. Babcia była ze mnie dumna kiedy pierwszy raz usłyszała jak gram. Chciała bym żeby była teraz tu ze mną. 
-a jak tam z Weroniką- zapytałam. Była to 4 letnia dziewczynka potrzebująca przeszczepu serca jej rodzice byli pijakami i trafiła do domu dziecka. Jest bardzo radosnym i ruchliwym dzieckiem. Często organizowaliśmy zbiórki pieniędzy i różne koncerty by miała na leki które były jej potrzebne do normalnego funkcjonowania
-no właśnie nie  najlepiej jak najszybciej musi mieć przeszczep
-ile?
-50 tysięcy
-z kąd oni wezmą tyle forsy- zmartwiłam się. Zdołowała mnie ta wiadomość że za niedługo to niewinne dziecko może umrzeć. Naprawdę przejmuję się jej losem chociaż może zdawać się inaczej. Tak naprawdę jestem słaba emocjonalnie ze tak to ujmę
-Natali Ja nadal nie mogę uwierzyć że komuś pomagałaś -powiedział Harry a reszta się na mnie dziwnie popatrzyła
-to uwierz ty też mógłbyś zrobić coś dobroczynnie a nie tylko …- nie dokończyłam bo nie wiadomo co by z tego wyszło wołałam ugryźć się w język
-dokończ- domagał się Harry
-ale co –udawałam głupią
-to może zagramy coś- najwidoczniej Anka zauważyła moje zmieszanie bo mnie uratowała
- w butelkę -wykrzyczał Zayn wszyscy się zgodzili. Pierwszy kręcił Zayn, wypadło na Anka
-wyzwanie czy pytanie- zapytał mulat
-zaryzykuję pytanie
-masz chłopaka
-nie- odpowiedziała. Kręciła dalej wypadło na Lou wybrał zadanie- słyszałam ze lubisz marchewki
-tak – powiedział i poruszył zabawnie brwiami
- niech pomyśle.  Zjec 10 marchewek na raz
-ja chce takie zadanie – powiedział Niall a wszyscy się zaśmiali. Poszłam po 10 marchewek to były wszystkie jakie były w lodówce. Zaczął jeść po czterech już wymiekał ale  się nie poddał zaczęliśmy mu kibicować
- Louis Louis- krzyczeliśmy w końcu zjadł te marchewki zaczął kręcić butelką wypadło na mnie
-wyzwanie- od razu powiedziałam
- to tak fajny masz pamiętnik- powiedział a ja zaniemówiłam wyciągnął go z pod koszulki- ale nie zdążyłem go przeczytać więc opowiec mi w skrócie- powiedział a mi ulżyło dobrze ze go nie przeczytał
-Oddaj mi to –krzyknęłam i pokazałam na rzecz którą trzymał w ręce
-chciałabyś- wstał i zaczął biec
-to będzie moja lektura przed snem- wykrzyczał , pobiegł i rozpoczął intensywny joging czyli bieganie na około stołu ,pobiegłam za nim i biegaliśmy w kółko
-Oddaj mi to bonie będziesz miał czym gryźć swoich marchewek- krzyczałam
-grozisz mi- powiedział
-nie ostrzegam- dodałam. Biegaliśmy chyba z 10 minut tak w kółko aż w głowie mi się zakręciło- dobra stop stanęliśmy oboje – oddasz czy nie
-nie – uśmiechnął się do mnie
- to idę powiedzieć ojcu że daliście  pić winno
-nie uwierzy ci
-tato a Louis mi dał wino do picia Ja naprawdę nie wiedziałam co to jest a on mnie zmusił- mówiłam i zrobiłam oczy jak kot ze shreka
-to wy jej daliście alkohol- powiedział a raczej wykrzyczał Josh
-no tak jakby – zmieszał się Zayn
-co?! ona ma 16 lat- zaczął krzyczeć ale zatkałam mu buzie ręką bo bałam się ze mój ojciec to usłyszy
-nie dramatyzuj tak nie raz się piło- powiedziała Anka i poklepała kuzyna  po plecach a ja z nią wybuchłyśmy śmiechem bo przypomniało mi się jak chodziliśmy na imprezy  albo jakieś spotkania. Po chwili się uspokoiłyśmy
-matko jak ty brzydko piszesz- powiedział Lou który stał koło Zayna i trzymał mój pamiętnik próbując coś przeczytać. W takich chwilach dziękuję bogu że nie piszę ładnie.
-ma się ten talent- powiedziałam i wyrwałam mu zeszyt
-to co robimy- zapytała Daniell
-oglądajmy film – powiedziała rozbawiona całą tą sytuacją Elenor
-Ja jestem za- powiedziałam
- to oglądamy horror- powiedział Harry
-no i jeszcze co! ,oglądamy- zastanowiłam się chwile – próbre ogniową-
-tak to jest świetny film – poparła mnie dziewczyna Liama. W końcu chłopcy zgodzili się na ten film. Zaczęliśmy go oglądać akurat miałam tą płytę przy sobie. Po jakiś 50 min. Zasnęłam.
________________________________________________________________
No i następny mam nadzieje że przypadnie wam do gustu .
Przepraszam za wszelkie błędy.

Bardzo dziękuje za ponad 1000 wejść:)
Na komentarze musiałam czekać bardzo długo ale w końcu są, dziękuje za nie i proszę o opinie następnych i tego posta
Thank you:D
Następny =7 komentarzy

niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 6

Rano obudził mnie czyjś glos
-powinnyśmy być zazdrosne- powiedziała jakaś dziewczyna
-no nie wiem- usłyszałam głos jakiejś innej dziewczyny
-nie ma o co- powiedział Josh. Chwila Josh co on tu robi z rana , a no tak miał przyjechać. Chciałam się podnieść ale coś na mnie leżało a to był Harold nachyliłam się nad nim
-Styles złaź ze mnie- wydarłam się mu do ucha a wszyscy się obudzili- ałłł- zderzyliśmy się głowami- uważał byś
-to się tak nie drzyj- powiedział oburzony i złapał się za bolące miejsce Ja też
-co tu się stało- zapytała wysoka brunetka z burzą loków na głowie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, pełno butelek śmieci wszystko było porozrzucane
-no bo ten…. Josh jak Ja ciebie dawno nie widziałam- powiedziałam i przytuliłam się do kuzyna
-ogarnij się- powiedział z dziwną miną
-wiem że pięknie wyglądam ale nie musisz mi tego mówić- powiedziałam z chamskim uśmiechem. Uwielbiam przedżeżniać się z ludźmi. Zobaczyłam Jak Liam i Lou całują się z tymi dziewczynami , i po chwili przypomniałam że Josh miał przyjechać z ich dziewczynami. Zayn Harry i Niall siedzieli na kanapie nieprzytomni..
-piłeś?- zapytała Brunetka która oderwała się od Lou
-troszeczkę- powiedział a Ja się zaśmiałam. Ta troszeczkę jak sądząc po butelkach leżących na podłodze to wypiliśmy 6 butelki tego wina
-ta właśnie widzę- powiedział Josh i popatrzył się na szklane naczynia
- a właśnie to jest Daniel- przedstawił mi Liam dziewczynę z lokami na głowie podała mi ręke
- Natali jestem – odwzajemniłam gest
-a to jest Elenor- powiedział Lou pokazując na brunetkę i tak samo podaliśmy sobie ręce
-przepraszam was ale idę się trochę ogarnąć, a wy tu posprzątajcie- ostatnie słowa powiedziałam do zespołu, a oni coś zaczęli mruczeć pod nosem ale ich nie słuchałam. Poszłam po ubrani a do pokoju i ręcznik. Weszłam do Łazienki Postanowiłam że wezmę tylko  prysznic. Po jakiś 40 minutach byłam gotowa . Wyszłam z pomieszczenia ubrana w to

Wyszłam i skierowałam się do kuchni bo poczułam lekki głód
-i od kiedy umarł jej dziadek przestała grać na gitarze- powiedział Josh , weszłam do kuchni
-o słyszę ze opowiadasz moja historie życia- powiedziałam do kuzyna lekko wkurzona, a on się zmieszał,  szukałam czegoś do jedzenia w lodówce musze się w końcu przestać denerwować jak ktoś mówi o moim życiu zawsze jakoś się krępowałam komuś o tym opowiadać , że przestałam grać na gitarze bo przypominało mi to dziadka . Może to dziwne  ale taka już jestem.- w tym domu nie ma nic do jedzenia
-bo wszystko zjadł Niall- powiedział Zayn
-Zayn a w piwnicy nic nie ma ? – zapytałam
-tylko wino chcesz trochę – powiedział i za pleców wyciągnął butelkę , on jest chyba jakimś magikiem bo przechodziłam koło niego i żadnej butelki nie widziałam
-nie dzięki – zaśmiałam się.
-ktoś musi jechać do sklepu- powiedział Liam- na pewno nie Ja….- od razu zaczął
-to pojedzie Harry- powiedział Lou
-ale Ja nie wiem gdzie tu są jakieś sklepy- zbulwersował się
-jaki bulwers- zaśmiałam się
-to niech Natali jedzie- powiedziała Daniell
- nie chce mi się – powiedziałam
- jeśli dłużej będziesz zwlekać będziesz bardziej głodna – powiedział Niall
-ty lepiej martw sie o siebie
- no właśnie jedz proszeee- prosił blondyn ,westchnęłam głośno
- dobra , Harry ale mam nadzieje że wytrzeźwiałeś
-można tak powiedzieć- podrapał sie za uchem
- co?!- krzyknęłam
-oj nic ci nie będzie – pociągnął mnie do auta za rękę. Każdy z osobna dawał nam listę zakupów najdłuższą to chyba Niall miał. Ruszyliśmy. Na początku jechaliśmy w ciszy. Nagle Harry zatrzymał pojazd
-Harry nie wygłupiaj się jedz- on nic wyszedł z auta obszedł je na około otworzył drzwi a mojej strony i pociągnął mnie za ręke co miało znaczyć żebym poszła za nim- Nie wygłupia się jedziemy- powiedziałam
-idziemy się przejść- powiedział a Ja westchnęłam głośno i wysiadłam z auta. Zakluczył drzwi od auta i pociągnął mnie w stronę lasu
-Zgubimy się tu- zaczęłam narzekać
-Nie zgubimy chodź- pociągnął mnie kolejny raz za rękę. Szliśmy jeszcze z 20 minut gdy zobaczyłam jakieś wzgórze. Chłopak usiadł na pniu drzewa i poklepał miejsce koło siebie. Posłusznie zrobiłam to co kazał
-po co mnie tu przyprowadzałeś- zapytałam
- bo chce pogadać
-Aha to o czy chcesz mówić?
 - o tobie- powiedział i spojrzał na mnie. Nie wiedziałam po co chce mówić o mnie pewnie Josh kazał wypytać się o wszystko, tylko po co? i co dokładnie chce wiedzieć?
Harry
Gdy Natali była w łazience Liam zaczął wypytywać się Josha o Natali. Jakie ma relacje z ojcem itp. Nie wiedzieliśmy o co mu chodzi, po chwili wygadał się ze rozmawiał z nią i wszystko mu powiedziała . Wymyśliliśmy ze ktoś z nas z nią pogada i wypyta o wszystko, wypadło na mnie bo prawie wytrzeźwiałem po wczorajszej imprezie Louis który ma prawo jazdy jeszcze nie chodził prosto a reszta nie ma prawa jazdy. A Josh powiedział ze nie bo ona jemu nic nie powie a co dopiero posłuchać go. Wymyśliliśmy tą historyjkę z sklepem . Żeby pozbyć się jedzenia Niall musiał wszystko zjeść co nie było dla niego większym problemem. Pojechaliśmy stanąłem koło jakiegoś lasu tych stron wogóle nie znałem . Weszłam z dziewczyną do lasu bo tam mogłem spokojnie rozmawiać i by mi nie uciekła bo tak samo jak Ja nie wiedziała gdzie jesteśmy. Szliśmy Natali cały czas na coś narzekała, zauważyłem wzgórze na które weszliśmy i usiedliśmy na pniu .
-a tak konkretniej- dopytywała się dalej
-powiem w prost Josh kazał mnie się wypytać o relacje z ojcem i co o nim myślisz- powiedziałam
-on do wszystkiego się miesza- powiedziała zła i zacisnęła pięści
- on się o ciebie martwi- powiedziałem
-ha ha ojciec też tak mówił- powiedziała. Pomyślałem że muszę ją podstępem podejść by mi wszystko powiedziała
Natali
-może jednak się martwi
-jakby się martwił nie zostawiał by mnie w Polsce tylko zabrał by ze sobą do Anglii
-ale przecież cie utrzymywał
-ty jesteś taki pusty czy co?- zapytałam popatrzył się na mnie wzrokiem zabójcy- są ważniejsze rzeczy niż pieniądze
-no tak ale wiesz…
-no właśnie nie wiem ja miałam daleko w dupie te jego pieniądze dlatego większość oddawałam na dom dziecka
-mi by było szkoda pieniędzy- powiedział z dziwną miną. Dobra on jest jakiś dziwny większość ludzi chce pomagać dziecią  ale nie on ,ale wcale mu się nie dziwię bo przed poznaniem Anki też nigdy nie myślałam nad oddawaniem pieniędzy ale później zobaczyłam jaki los maja dzieci z bidula
-tobie ale większość dzieci z tamtąd przeszła coś podobnego co ja i mnie rozumieją lepiej niż ojciec
-twój ojciec jest naprawdę świetnym facetem nie wiem co ty od niego chcesz
-i tak byś nie zrozumiał- powiedziała do niego a on się zaśmiał-
-czy ty uważasz ze jestem głupi
-nie no co ty- powiedziałam śmiejąc się i udawałam że żartuje
- ha ha śmieszne
-jak ja lubię się z tobą droczyć- powiedziałam i się uśmiechnęłam do niego
-ja też i powiem wszystko Joshowi
- matko po co ja wam to mówiłam, teraz ojciec będzie mi kazał chodzić do psychologa
-na serio
-on ma zawsze głupie pomysły, przysięgnij że nikomu nie powiesz
- a co za to będę miał
- satysfakcje- powiedziałam a on pokazał palcem swój policzek- mam się aż tak poświęcić
- psycholog- powtórzył, zgodziłam się chciałam pocałować ale on obrócił głowę, zwinnym ruchem pocałowałam go w policzek i jego plan się nie powiódł. Uśmiechnęłam się do niego zwycięsko. -wracamy –zapytał
-no pewnie a byłeś tu kiedyś
-w tym miejscu nie
-aha a jak tu trafiłeś
-po prostu szłem przed siebie
-a pamiętasz droge powrotną?- zapytałam z nadzieją
-a ty?- odpowiedział pytaniem na pytanie
Jak przypuszczam nie zna drogi powrotnej Ja go kiedyś zabije. Wyprowadził mnie w jakieś krzaki teraz nie wie jak z tąd dojść do auta.
-ja ciebie zabije- powiedziałam przez zemby...
--------------------------------------------------------------------------------
Nudny troche ten rozdział ale jakos nie mam weny:(
Przepraszam za błędy
Dziękuję za komentarze i za odwiedzanie mojego bloga jesteście kochani:*
Next= 6 kom...

sobota, 12 maja 2012

Rozdział 5


Obudziłam się rano bo było mi ciasno. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że wszyscy oprócz Zayna bo
jego nie było nawet w pokoju śpią ze mną na jednym łóżku
-nie za wygodnie wam- krzyknęłam
-yy.. nie – powiedział Lou i zabrał mi całą kołdrę. Wstałam z łóżka mówiąc przy tym parę cenzuralnych słów i zeszłam na dół. Zobaczyłam że drzwi na balkon są otwarte weszłam tam i
zobaczyłam Zayna  który pali papierosa no nie powiem zaszokowało mnie to.
- to ty myślałem ze twoja babcia-powiedział przestraszony a ja się zaśmiałam
- nie wiedziałam że palisz
-tak jakoś wyszło
-długo
-jakieś 1,5 roku
-aha powiedziałabym ci teraz wykład jakie to jest nie zdrowe ale masz swój rozum i jesteś pełnoletni
-dzięki  bynajmniej ty- powiedział i się do mnie uśmiechnął- a ty czemu nie śpisz
-bo pewni chłopcy wryli mi się do łóżka któro jest 1 osobowe a nie 5 czy wliczając ciebie 6 osobowe
-ja mniej więcej dlatego też nie śpie
-kto wpadł na taki genialny pomysł
-Harry z pomocą Lou
-oni już nie żyja
-uważaj też się potrafią się odegrać
-ze mną nie mają szans- poszłam do kuchni bo poczułam głód, po chwili do pomieszczenia przyszedł Mulat- co będziesz jadł- zapytałam
-a co jest
-płatki coś tam do kanapek i już wiem zrobię naleśniki
-spoko pomóc ci
-jeśli chcesz- zaczęliśmy robić posiłek. Po niecałej godzinie był już gotowy Zayn nie jest taki zły można z nim spokojnie pogadać.- idz obudź chłopaków a ja pójdę po dziadków tate i Megan
-ok.- odpowiedział i zniknął z drzwiami. Po chwili wszyscy oprócz chłopaków byli na dole. Poszłam zobaczyć jak jest przyczyna ich nieobecności. Skierowałam się do pokoju w którym spali miałam już otwierać drzwi gdy usłyszałam krzyki. Po chwili Zayn wybiegł z pokoju i schował za mną mało mnie przy tym nie przewracając
-ratuj- wydarł się
- zabije cię – powiedział Lou który wyszedł cały mokry z pokoju a za nim cala reszta. Zaczęłam się
śmiać , wszyscy byli mokrzy i źli śmiesznie to wyglądało. Przybiłam mulatowi żółwika
-nie wolno się z nas smiać- powiedział Niall i razem z Liamem wzięli mnie na ręce
-opuście mnie- wydarłam się
-nie – powiedział Liam
-jesteście pojebani- wydarłam się ponownie
-Natali jak ty się wyrażasz- powiedział ojciec
-jak oni się zachowują- powiedziałam zbulwersowana
-dobra nie ważne- powiedział . Zjedliśmy śniadanie przygotowane przeze mnie i Malika.
-co będziecie dzisiaj robić
-ja idę nad rzekę- powiedziałam
-weź chłopców ze sobą
-musze? - powiedziałam wkurzona
-ale będzie fajnie- powiedział Harry
-wiecie co normalni ludzie w tej sytuacji powiedzieli by „ jak nie chcesz to nie pójdziemy” ale nie wy, od kogo wy się tego uczycie- powiedziałam
-ja od Nialla- powiedział Liam
-ja od Zayna- powiedział Niall
-a ja od Harrego i Louisa-Zayn
-a my od –powiedział dumnie Harry- nie wiem kogo- w tym momencie wybuchłam śmiechem. Po krótkiej rozmowie poszłam się ubrać bo dopiero zorientowałam się ze jestem w pidżamie. Poszłam do łazienki umyłam się zrobiłam lekki makijaż włosy związałam w kucyk. Po chwili wyszłam ubrana w to



 Na dole czekała na mnie niespodzianka , zobaczyłam Josha. Przywitałam się z nim i zaprosiłam go na nasz mały spacer nad rzeke. Czekałam jeszcze chwile na chłopaków, przyszli wszyscy oprócz Zayna
-gdzie Malik- zapytałam obojętnie siedząc na kanapie i oglądając TV.
-układa włosy od prawie 20 minut- powiedział Niall

-z jego ruchami wyjdziemy z tąd za jakieś- zaczęłam udawać ze liczę na palcach- nigdy- dodałam po chwili- idę po niego- poszłam do łazienki- Malik rusz dupe
-jeszcze 10 minut- powiedział poprawiając włosy. Wkurzyłam się wiec potargałam mu włosy
-wyglądasz pięknie normalnie 8 cud świata – powiedziałam sarkazmem- chodz- poprawił sobie włosy i wyszedł z łazienki. W końcu ruszyliśmy w droge. Miejsce do którego chciałam iść było daleko i potrzebna nam była godzina by tam dojść. Szliśmy i szliśmy
-daleko jeszcze- zapytał Niall
-nie jakieś 5 minut drogi- odpowiedziałam i tak jak powiedziała tak się stało po paru minutach byliśmy na miejscu
-fajnie tu –powiedział Liam rozglądając się po okolicy. Była tam niewielka rzeczka otoczona drzewami  obok niej polana. Na ziemi było przewrócone drzewo obrośnięte mchem co dodawało temu miejscu więcej uroku .Usiadłam na przewróconym pniu i zamknęłam oczy. Przypomniałam sobie wakacje spędzone tutaj z dziadkami zaraz przypomniała mi się rodzina z Polski i to co się dzieje. Otworzyłam oczy odruchowo by nie przypominały mi się wspomniane związane ze śmiercią mamy dziadka i babci. Zobaczyłam że oni ganiają się po lesie a Liam ich uspokaja. Podeszłam do niego i powiedziałam mój plan który wymyśliłam przed chwilą. Chłopak się zgodził, poszliśmy nad brzeg rzeki
-chłopaki chodźcie , zobaczcie co tu jest- zawołałam., wszyscy zaraz znaleźli się obok nas- teraz -krzyknełm do Liama. I tak jak się umówiliśmy popchaliśmy ich do rzeki. Stali blisko siebie wiec wszyscy prawie równocześnie leżeli w wyrwie cali mokrzy. Nie było tam głęboko ale jednak nie dało się uniknąć wody. Ja z Liamem wybuchliśmy nie opanowanym śmiechem.
-co wam odbiło- krzyknął Lou a my nic dalej w brecht
-nie żyjecie- krzyknął  Zayn. Wyszli z rzeki i kierowali się w naszą stronę popatrzyłam się na Liama a on na mnie i nic dalej się śmiejemy. Po chwili Harry przerzucił mnie przez ramie a reszta wzięła Liama i rzucili nas do  rzeki. Ja dalej się śmiałam a Liam był lekko oburzony ale po chwili też się
zaśmiał
-z czego wy się śmiejecie-zapytał Lou
-ze wszystkiego- powiedziałam przez śmiech.
-Natali jesteś nienormalna- wykrzyczał zły Josh
-tak mi mówią- Jeszcze chwile siedzieliśmy na brzegu by się wysuszyć. I ruszyliśmy w droge powrotną. Przechodziliśmy koło stawu nagle Harry popchnął mnie do niego. Wkurzyłam się na niego myślałam ze go zabije.
-aaa.. nie umiem pływać- zaczęłam się drzeć i wymachiwać rękami udając że się topie. Reakcja Loczka była błyskawiczna po chwili był koło mnie- żartowałam- powiedziała i się uspokoiłam
-nie żartuj sobie ze mnie- powiedział z cwaniackim uśmiechem
-a to dlaczego- przybliżył swoją twarz do mojej
-bo ze mną się nie zadziera- nasze twarze dzieliły kilka centymetrów on znowu chciał przybliżyć swoją twarz, co by pewnie skończyło się pocałunkiem. Nie chciałam tego nie chcę się zakochiwać, już raz zawiodłam się na moich uczuciach i nie chcę popełnić tego błędu jeszcze raz więc wybuchłam śmiechem.  Chłopaka mina była nieco niezadowolona. Wyszliśmy z wody reszty nie było już w tym
miejscu co byli przed tym zdarzeniem więc ruszyliśmy w ciszy dalej z nadzieją ze idą do domu. Tak
jak myśleliśmy tak też było dogoniliśmy chłopaków\
-nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Josh jak nas zobaczył
-ha ha ha śmieszne –powiedziałam. Po 1h byliśmy w domu
-co wam się stało będziecie chorzy- zaczęła panikować babcia- idźcie się przebrać w tej chwili- powiedziała do mnie i Harrego bo tylko my byliśmy mokrzy. Posłusznie poszliśmy do pokoju i po kolei zajmowaliśmy łazienkę by się przebrać. Poszłam do kuchni akurat mój tata i Megan wchodzili do domu
-gdzie byliście- zapytałam
- w mieście- Megan
-a po co
-dowiesz się jutro- wzruszyłam ramionami i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie pomierzy Liamem i Harrym. Po godzinie oglądania różnych filmów Josh powiedział
-dobra ja już się zbieram
-już?! myślałam ze zostajesz- powiedziałam
-jutro przyjadę z Elenor i Daniell
- kto to jest? – zapytałam
-nasze dziewczyny- powiedział Liam pokazując na Lou
-aha to trzeba było tak od razu
-chłopaki jedziecie dzisiaj z nami- zapytał mój ojciec
-nie
-to zostajecie dzisiaj sami na noc- powiedział mój ojciec wchodząc do salonu
-dlaczego- zapytałam
-bo ja Megan i dziadkowie jedziemy do ciotki- powiedział i wyszedł
-nie tato nie chcę z tobą jechać- powiedziałam z sarkazmem. Fajnego mam ojca który mnie się wstydzi . oprócz rodziców Josha i dziadków nie znam nikogo z jego rodziny. Ale mam to w dupie wkurzył mnie mam z nimi zostać . Ok. no trochę ich polubiłam ale my się tu pozabijamy tymi
naszymi dogryzkami i kawałami. A może nie będzie tak źle? Zobaczymy- pomyślałam. Zła poszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Zobaczyłam że Josh już pojechał. Po chwili ktoś zapukał do pokoju
-proszę- powiedziałam. Za drzwi wyłonił się Liam
-dlaczego tak się wkurzyłaś- zapytał prosto z mostu
-a ty bys się nie wkurzył jakby twój ojciec się ciebie wstydził- powiedziałam nie wiem dlaczego ale
chyba bo nie miałam się komu wygadać
-twój ojciec się ciebie nie wstydzi
-ta nie znasz całej historii
-to mnie z nią zapoznaj
-jest strasznie długa
-mamy czas – usiadł Koło mnie na łóżku- opowiadaj nie wiem czy ci pomogę ale mi możesz się wygadać- przytaknęłam głową
-pewnie wiesz że  moja mama umarła przy moim porodzie- przytaknął głową- później od kąd pamiętam ojciec się mną nie zajmował wszystko robiła babcia i ciocia nie wiem czy nie chciał czy nie umiał ale tak było, zawsze był dla mnie oschły i mało ze mną rozmawiał a co dopiero okazywać jakie kol wiek uczucia
-pewnie myślisz ze cię obwinia
-ja to wiem , powiedział mi to prosto w oczy miałam 6 lat byłam dzieckiem a on powiedział ze przeze mnie mama nie żyje i ze przeze mnie musiał wyjechać- oczy mi się zaszkliły a glos mi się załamał- a teraz stał się taki dobroduszny i mnie do siebie wziął Ja nawet tego nie chciałam mogłam zostac w Polsce i bez niego żyć. Gdyby nie babcia pewnie by mnie oddał- powiedziałam zapłakana, Liam nic nie mówiąc przytulił mnie. Ulżyło mi gdy to powiedziałam od wyjazdu nie miałam z nikim tak szczeże pogadą a dzięki Liamowi była taka możliwość- dziękuje- powiedziałam jak się uspokoiłam
-masz poczucie winy- zapytał
-no a ty byś nie miał przez całe życie się obwiniam o wszystko o śmierć dziadka babci- powiedziałam
-szczerze nie wiem co powiedzieć ale dziwie ze to wytrzymujesz
-ja też się dziwie ale tylko dla cioci jeszcze zyję- powiedziałam i się zaśmiałam
- no a dla mnie- powiedział ze śmieszną miną
- ta dla ciebie też, powiec mi coś o sobie bo tylko o mnie mówimy
-co mogę ci powiedzieć o już wiem lubię śpiewać i mam dziewczynę- zaśmiał się
- naprawdę gadatliwy jesteś
- twój ojciec pojechał już
- niech jedzie w pizdu- powiedziałam
-chodźmy na dół bo znasz myśli Lou
-ta na pewno układa historie co robimy twarz- zaśmiałam się . Poprawiłam się by nie było widać ze płakałam- jesteś naprawdę fajny
- ty też- powiedział. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do salonu gdzie siedział Niall Harry i Lou.
-co robiliście sami – zapytał Lou poruszając zabawnie brwiami
-pisaliśmy książkę o tobie- zaśmiałam się
-- i co udała się
-no pewnie bestseller jak nic będzie
-No ja myślę chcę pierwszy egzemplarz
-no pewnie i jeszcze dam ci ten zaszczyt i podpisze ci się na okładce- w tym momencie wszedł Zayn
-patrzcie co znalazłem- powiedział i pokazał butelkę chyba z winem- i jest tam tego więcej – powiedział i pokazał na schody biegnące do piwnicy
-no to będzie imprezka- wykrzyczał Niall i tak jak blondyn powiedział tak się stało. Przyniosłam szklanki na napój bo kieliszków to moi dziadkowie pewnie nie używają. Wyciągnęłam różne smakołyki z półek w kuchni i skierowałam się do salonu gdzie była reszta.
-Ty chyba sobie żartujesz- powiedział Liam  i popatrzył się na 6 szklanek które kładę na stoliku.
- człowieku mam szesnaście lat i nie raz piłam- zaśmiałam się- ale ojcu ciii
- spoko- powiedział Lou. I zaczęło się party. Każdy po kolei, polewał to wino było nawet dobre, śmialiśmy i tańczyliśmy po prostu było zajebiście. Gdy byliśmy nieźle wstawieni Zayn zaproponował film. Po paru minutach od rozpoczęciu filmu odpłynęłam pewnie tak jak i reszta
---------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział.
 Sorki za błędy ale nawet ich nie poprawiałam.
 Coś taki długi wyszedł.Mam nadzieje że sie podoba ten rozdział . Prosze o opinie w komentarzach i dzieki za poprzednie:)
Next- 4 kom...
 Pozd Anka:*

wtorek, 8 maja 2012

Rozdzial 4


Obudził mnie głos Megan
-Natali wstawaj za 10 min musimy wyjechać
-zaraz – mruknęłam
-już !– zciągneła ze mnie kołdrę. Wstałam i skierowałam się do łazienki gdzie się umyłam i zrobiłam lekki makijaż. Była piękna pogoda więc ubrałam się w to


Zeszłam na dół. Zwinęłam jedną kanapkę z talerza który stał na stole
-a ojciec gdzie- zapytałam
-musiał coś załatwić a później jedzie po chłopaków i dopiero przyjedzie wieczorem
-aha
-oddaj mi telefon i laptop
-po co
-bo twój tata tak chciał ale ci odda ja tego dopilnuje
-ok. ale na pewno?
-tak- podałam jej zażądane rzeczy-dobra jedziemy- powiedziała. Pojechaliśmy przez całą droge śmialiśmy się i śpiewaliśmy piosenki z radia. Po niecałych 2 godz byliśmy na miejscu. Moi dziadkowie mieszkają na takim zadupiu że szok ale jest za to pięknie, niedaleko morze, rzeka nad którą chodziłam zawsze z dziadkiem. Wyszłam z auta razem z moją towarzyszką.
-Natalka- krzyknęła babcia podbiegła do mnie i ucałowała
-jak przyjadą chłopcy to nie rób jej takiej siary- za pleców staruszki wyłonił się dziadek
-hahaha cześć dziadziu- uściskałam go. Weszliśmy do domu był mały ale przytulny. Pierwsze był wywiad w wykonaniu babci pytała się o wszystko od jakiego rozmiaru nosze spodnie aż do czy masz chłopaka. Oczywiście odpowiedziałam jej na większość pytań. Po chwili wyrwałam się z show babci i poszłam z dziadkiem na dwór.
-pamiętasz tamto drzewo jak spadłaś z niego i rozwaliłaś kolano- zapytał dziadek
-no pewnie żeby babcia się nie dowiedziała że mnie nie dopilnowałeś kupiłeś mi największe lody jakie były w sklepie
-oj i to nie raz- chodziliśmy po ogrodzie i wspominaliśmy stare dobre czasy. – to jak bitwa na wode
-zawsze szkoda że nie ma Josha
-szkoda ale sami też damy rade- poszliśmy po wiaderka butelki itp. Nalaliśmy do nich wody wyszliśmy na dwór.-zaczynaj - zaproponował
-nie nie będę oblewać staruszka
-jak mnie nazwałaś- po chwili byłam cała mokra ale odwdzięczyłam się tym samym. Oblewaliśmy się chyba z 1h ale skończyła nam się woda. Dziadek poszedł po płyn a ja czekałam, zauważyłam że jedzie mój ojciec. Poszłam otworzyć mu brame by mógł wjechać na podwórze. Cała banda wysiadła z auta w tym czasie dziadek wrócił z wodą
-co tu? Czego wy?- zapytał tata podniesionym głosem
-wyluzuj młody- powiedział dziadek a ja wybuchłam śmiechem razem ze mną teletubisie. Kto jak kto ale dziadek umie mnie rozśmieszyć.- to za to że się ze mnie śmiejesz- i kolejne wiadro wody wylądowało na mojej głowie. Chłopaki w brecht razem z moim ojcem , babcia po chwili wyszła z domu
-no wiesz co jak teraz będzie chora to będziesz jej lokajem- powiedziała staruszka do męża
- to ja już jestem chora-. Wszyscy się przywitali i poszliśmy do domu.
Babcia zrobiła wszystkim herbaty usiedliśmy w salonie. Moja babcia jak zawsze wywiad ale tym razem z chłopakami
-to macie dziewczyny- kolejne pytanie zadane prze babcie
-ja i Liam- powiedział Lou
-widzisz Natalka oni są wolni- powiedziała babcia, ja na te słowa zachłysnęłam się herbatą. Czy ona coś sugeruje. Nie chcę mieć chłopaka a na pewno nie żadnego z nich. Megan poklepała mnie po plecach
-mówiłem ze narobi ci siary- powiedział dziadek wszyscy w smiech. Była około 19 tata zaproponował ognisko które po chwili już się paliło. Megan z babcią przygotowywali kiełbaski i inne różne smakołyki a my pilnowaliśmy ogniska żeby nie zagasło. Tata i dziadek poszli coś oglądać coś o auta chodziło czy o coś
-Harry spodnie ci się palą- wykrzyczałam
-co? –zapytał przerażony
-żartowałam – zaczęłam się śmiać
-zemszczę się- dodał po chwili
-oj.. mam się bać
-pasowało by- powiedział. Mam nowe habby droczenie się z tymi debilami. Rozejrzałam się po wszystkich moją uwage przykuło styl jedzenia Nialla, w jednej ręce trzymał kiełbase a w drugiej kawałek chleba. Uśmiechnęłam się sama do siebie
-Niall jesz jak żul z pod sklepu- powiedziałam
-co? kto?
-taki pijak który cały dzień spędza pod sklepem- reszta zaczęła się śmiać
-aha – popatrzył na mnie złowrogo. Przyszła babcia z kiełbaskami zaczęliśmy je piec. Po 30 min wszyscy zjedli swoje porcje no oprócz Nialla bo on piekł 3 kiełbaske. Zayn poszedł po coś do auta po chwili wrócił z gitarą.
-Niall zagraj coś- zaproponował Liam
-nie bo jem- odpowiedział a ja kolejny raz wybuchłam śmiechem
-niech Natali coś zagra – Megan
-o ta co ty w życiu- powiedziałam ze śmiechem
-ale mówiłaś ze umiesz
-umiem ale nie chcę
-oddam ci komputer- zaproponował ojciec.
 –nie –powiedziałam bo nie umiem śpiewać
-niech chłopaki zaśpiewają przeciesz są profesjonalistami- zaśmiałam się. Zaśpiewali „Got by you”. To jest chyba moja ulubiona piosenka no oczywiście w ich wykonaniu.Rozmawialiśmy i śmialiśmy się do 23.
-idziemy spać- powiedziała babcia
-uuu… i narobiłaś siary- powiedział dziadek na co ja znowu wybuchłam śmiechem. W związku z tym że w domu dziadków była jedna łazinka musieliśmy zrobić listę kto kiedy z niej korzysta
-ja ostatnia- powiedziałam
-nie, ja- powiedział Lou
-ja ostatnia jestem dziewczyną
-ale dziewczyny maja pierwszeństwo
-chyba w twoim świecie
-No tak i w twoim też bo jesteśmy w tym samym
-dobra koniec- krzyknął Liam- Natali idzie ostatnia
-co!?-Lou
-jeden mądry, i widzisz- powiedziałam i wystawiłam Lou język. Wszyscy po kolei szli do łazienki a ja przed telewizorem odpoczywałam. Dowiedziałam się ze mam być z nimi w jednym pokoju ja chyba zwariuje .Oglądałam różne programy na MTV bynajmniej telewizor ma dużo kanałów. Około 2 nad ranem przyszła kolej na mnie. Weszłam do pomieszczenia nalałam wody do wanny przy okazji płynu do kąpieli i się w niej położyłam. Po 1h wyszłam z łazienki czysta i sucha. Miałam na sobie krótkie spodenki i koszulkę taką jak piłkarze tylko o wiele za dużą. Weszłam do pokoju gdzie było zagaszone światło. Zanim dostałam się do łóżka obudziłam wszystkich
-a może by tak ciszej- powiedział zaspany i zły Zayn
-jak mam być ciszej jak wszędzie potykam się o wasze części ciała- mruknęłam
-ałł..- powiedział Liam
-sory chciałam mocniej- w końcu doszłam do łóżka i się w nim położyłam po chwili odpłynęłam.
-----------------------------------------------------
i jest kolejny. Mam nadzieje że sie spodoba.
Jest mało komentarzy więc gdy bedzie dopiero 3 będzie następny rozdział. No sory troszeczke szantażu urzyję:)
Dzięki za wszystko i miłego czytania:)